11
Od tej pory pragnienie dziecka staje się jedyną sprawą, dla której warto żyć. Wszystko przestaje mieć znaczenie: praca, przyjaciółki, mąż, a przede wszystkim miłość. Liczy się tylko akt prokreacji, który musi w końcu zakończyć się sukcesem. Rozpaczliwe staranie zamienia się w obsesję, która nieuchronnie kończy się katastrofą.
Magdalena Witkiewicz tak opowiada o swojej powieści, i lepiej nie może oddać klimatu tej historii:
„Zamek z piasku” – (…) Upierałam się, by książka nosiła tytuł „Na zakręcie”. Bo o tym jest. O zakrętach życiowych, które czasem się przydarzają zupełnie niespodziewanie. I czasem udaje się wyjść na prostą. Ale teraz, (…) wiem, że to kruchość zamku z piasku jest najbardziej właściwa…”
Księżniczka spotyka Księcia i budują zamek wsparty na budulcu trwalszym niż skała – przyjaźni, fascynacji, namiętności, miłości. Nie ma mocniejszych podstaw do tego, aby żyli długo i szczęśliwie…Mają wszystko. A jednak, w pewnym momencie zamek zaczyna się rozsypywać, ziarnko po ziarnku, prawie niezauważalnie…
Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Weronika czuje, że wreszcie nadszedł odpowiedni moment.
„Ja…Poczułam po raz pierwszy w życiu, że nadszedł czas i że chcę mieć dziecko. Że jestem gotowa, by przyjąć na siebie odpowiedzialność za tego małego, drugiego człowieka”.

„Ale wydawało mi się, że jesteśmy niezniszczalni. Że nic nie jest w stanie rozerwać tej więzi, która nas połączyła jeszcze w szkole. (…) Nasz związek był nie do ruszenia, niczym skała. Okazało się jednak, że skałę można skruszyć. Nic nie jest wieczne”.
Oboje błądzą i nie widzą wyjścia z ich osobistego dramatu. Uciekają od siebie. Przekroczyli cienką granicę własnych egoistycznych pragnień. Weronika pragnąc, za wszelką cenę dziecka nie zauważyła samotności i lęku jej męża. Skupiona na sobie nie dostrzegła jego cierpienia i porażki. On nie dał jej wsparcia. Stanęli na rozdrożu…
Witkiewicz nie podaje recepty na szczęśliwą rodzinę. Co właściwie o tym decyduje? Dzieci, wzajemna chemia, pasja, przyjaźń? Wszystko razem w odpowiednich proporcjach, a może każdy element osobno? Skłania do refleksji. Ostrzega, jak często realizując, swoje pragnienia zapominamy o drugiej osobie. Nie doceniamy tego co mamy, tracimy wszystko, co z taką radością budowaliśmy latami, ziarnko po ziarnku…
Niezwykle sugestywnie i z wielką wrażliwością przedstawia losy Weroniki i Marka, ale też problemy Ewy, Dominiki. Wszystko dzieje się tutaj, za naszymi drzwiami, w naszej sypialni. Ból rozczarowanie, zawiedzione nadzieje, łzy. Po prostu życie wystawia przed nami wyzwania. Jak je rozwiążemy? Wsłuchajmy się w głos intuicji i serca.
Przeczytaj też:
http://magdallenamagazine.blogspot.com/2014/01/w-poszukiwaniu-miosci-w-ksiazce.html
http://magdallenamagazine.blogspot.com/2014/02/magdalena-witkiewicz-spotkanie.html
1 komentarz
Nie poznałam jeszcze twórczości Pani Witkiewicz i muszę to nadrobić, bo książka jak czytam jest warta poświęconego jej czasu.