Home literatura Fetysz – podniecający, magiczny, boski?

Fetysz – podniecający, magiczny, boski?

autor magdallena
10 komentarzy
A+A-
Reset
fetysz
Fetysz – tajemnicze słowo, wzbudzające ciekawość, lekki uśmiech, zażenowanie… Prowokuje emocje.

Zwykle prowadzi w „zaułki” seksualnych podtekstów, fantazji, niepokojących zachowań. Wystarczy ta jedna wyjątkowa rzecz, która daje moc i jeszcze przez moment łudzimy się, że wszystko jest pod kontrolą, że władza należy do nas i to my jesteśmy panami sytuacji. Czy rzeczywiście tak jest? I czy fetysz może nas jeszcze czymś zaskoczyć?

Bez pruderii, zbędnych niedomówień, szczerze rozmawia się w Blizie – kwartalniku literackim,  o różnych obliczach fetyszu. Ostatnia szansa by się o tym przekonać!

By sprawdzić jaką moc mają słynne „pilchowskie czółenka”, kogo fascynują manekiny i czemu wieżowce rosną jak grzyby po deszczu, wnosząc nowoczesność, siłę, światowy sznyt. O tym w rozmowie Pawła Heulle z Jackiem Friedrichem, Krzysztofem Kornackim i Adamem Kamińskim -„Fetysz w sztuce”.

A jeśli już mowa o sztuce, to nie można pominąć rozważań na temat musicalu „Kinky Boots” czyli „Charlie i fabryka butów” Aleksandry Zając-Kiedysz. Czyż szpilki nie ujawniają naszych namiętności?  Jedni kochają je nosić, a innych ogarnia euforia na sam ich widok. Ale nie o buty tu jedynie chodzi, choć ich magia i sekrety uwodzą publikę, to ważniejszy staje się temat tolerancji, akceptacji siebie i innych. „Tytułowe buty(…) to przedmiot głęboko skrywanej fascynacji…” Uruchamiają lawinę zdarzeń, która zmienia życie bohaterów, zmienia też odbiorców spektaklu, bo –

„Kinky Boots, świat dzieli się na panie, panów i tych, którzy się jeszcze nie zdecydowali…”

W pogoni za popkulturowym fetyszem podąża Małgorzata Major, w artykule „Od kawy z pianką do szpilek Manolo Blahnika”. Okazuje się, że uwielbiana przez nas kawa – cafe latte, to obowiązkowe akcesorium w zestawie „wielkomiejskiego poszukiwacza idei” i hołubiony fetysz ,wskazujący na status finansowy i styl życia. A słynne szpilki kochamy od czasu  „Seksu w wielkim mieście”, a życie pragniemy wieść bezstresowe i łatwe, jak w słynnym serialu „Przyjaciele”. Pepsi, Coca-Cola, McDonalds, symbole amerykańskiej popkultury, żywieniowy fetysz poprzedniej epoki. Dziś karierę robią koktajle ze szparagów, zielonego jęczmienia, pokrzywy, czyli modne „raw”.
Kultura fetyszu „może występować w każdym obszarze ludzkiego życia, nie tylko seksualnym” – udowadnia Monika Morkowska w tekście pt „Musi się dziać. O fetyszyzacji działania”. Podkreśla, że dziś należy ciągle coś robić, być  w ruchu mieć pasję, hobby, zajęcie bez względu na rezultat. Nie ma czasu na refleksję. Zatrzymanie się, nie jest w dobrym tonie. Czas należy wykorzystać na samorealizację, samorozwój, kreatywnie, konstruktywnie, dynamicznie… Trwa ucieczka od samych siebie.  Autorka podkreśla, że szczególnie trudne jest to „dla osób, u których większość realizowanych aktywności poddawana jest fetyszyzacji – szamoczą się pomiędzy różnymi zainteresowaniami  i ścieżkami życiowymi, nigdzie nie znajdując spełnienia i satysfakcji”.   
 
A co z ciałem? Eksponowane we wszystkich możliwych „konstelacjach”. Dziś, to bardziej wytwór kultury masowej, otoczony kultem. Funkcjonuje jako fetysz, „narzucając maskę i rolę„. Musi zachwycać żurnalową urodą produktu, koniecznie ładnie opakowanego. „Ciacho” podlega zasadom marketingu – przekonuje Małgorzata Dorna w eseju „Ciało jako fetysz”. To konieczny erotyczny gadżet, szczególnie w blockbusterach. O czym rozprawia Tomasz Lasek – „Obce ciało”. Tutaj kobiety są jedynie erotycznym wabikiem, przykrywającym powierzchowną i płytką tematykę kina akcji. Marta Stańczyk podsumowuje – „koncepcja ciała jako fetyszu staje się szyderstwem z (męskich) oczekiwań”.     
 


Bliza odkrywa przed nami maski fetyszu!
Pobudza wyobraźnię kindżał – kaukaski fetysz, niczym z „Baśni 1001 nocy”, a wcielenia mana – opisane przez Wojciecha Bębna, powodują, że zaczynamy wierzyć w tajemnicze wszechobecne siły, w moc bogów, siłę australijskiego mana. W tym kontekście „ołtarzyk fanowskich świętości” – Agaty Włodarczyk, zyskuje na znaczeniu. Staje się „kluczem do zamkniętych w umyśle wspomnień”. Do tych pielęgnowanych  chwil czy przedmiotów, którym nadaje się cześć boską i magiczną moc. Niewiarygodne? W XXI wieku moc fetyszu funkcjonuje na różnych płaszczyznach życia. Pomaga w wielu sytuacjach, uruchamia myślenie magiczne, aż do momentu odkrycia kolejnego, nowego fetyszu.
Zapraszam do lektury. Warto!
Dziękuję redakcji za możliwość przeczytania kwartalnika.

Może Cię Zainteresować

10 komentarzy

Z filiżanką kawy 25 sierpnia 2015 - 23:40

Rewelacyjny esej, ciekawe spostrzeżenia. Szczególnie zainteresował mnie aspekt fetyszyzacji pewnego stylu życia- tak modnego teraz: zawrotnie drogie szpilki, trend eko, latte :P. To wszystko, podobnie jak kult ciała, sączone nam jest przez mass media. Jak przeczytałam Balhnik od razu wiedziałam, że pojawi się Carrie ;). Cóż, dobre trendy warto śledzić i dostosowywać do codziennych rytuałów, ale ja mocno się opieram temu co modne, co konieczne, co najlepsze. Zdrowie- owszem, ale latte i brunche mnie nie kręcą ;).

Odpowiedź
Magdallena M 25 sierpnia 2015 - 23:53

Raczej też opieram się modom. Bardziej zainteresował mnie fetysz, a właściwie jego wiele odmian. Zawsze traktowałam to zjawisko jedynie w kategoriach odniesień seksualnych, a teraz okazuje się, że ma wiele twarzy 🙂 Co ciekawe, wyczytałam w Blizie, że w Azji Południowej fetyszyzowana jest jasna skóra.

Odpowiedź
Fiolka K 26 sierpnia 2015 - 11:54

Cudowny tekst. Dotąd nigdy nie zastanawiałam się nawet nad samym słowem….A okazuje się,że ma tak wiele znaczeń 🙂

Odpowiedź
Magdalena Pińska 26 sierpnia 2015 - 11:58

fetysz nie fetysz ja tam szpilki lubię … i latte też 😉

http://lamodalena.blogspot.com/

Odpowiedź
Magdallena M 26 sierpnia 2015 - 12:00

Ja też 🙂 Szpilki mają moc, poprawiają mi humor.

Odpowiedź
Magdallena M 26 sierpnia 2015 - 12:07

Życie nas zaskakuje, to chyba dobrze.

Odpowiedź
joly_fh 26 sierpnia 2015 - 13:23

No tak, trafiłaś w punkt… buty, buty, buty…już nawet niekoniecznie szpilki – chyba na nie tylko pracuję 😉

Odpowiedź
awiola 26 sierpnia 2015 - 17:51

Ja mam fetysz książki, to pewne. Rewelacyjny tekst!

Odpowiedź
Magda Raza 30 sierpnia 2015 - 01:01

Powiem, że się trochę zmęczyłam czytając. Gonitwa… goni jedna drugą. Ja mam zakodowane w DNA by nie zwracać uwagi na takie bez znaczenia rzeczy. Powiem więcej nie chcę umacniać w swoim małym móżdzczu informacji o ludziach jeśli nie zostaną potwierdzone osobistymi testami 🙂 don't judge don't be judged

Odpowiedź
Magdallena M 30 sierpnia 2015 - 17:10

Rozumiem.
Piszę o tym, co towarzyszy nam na co dzień, co lubimy, w co wierzymy, co przynosi nam szczęście, co nas porusza i przede wszystkim daje moc. Kultura fetyszu jest zjawiskiem bardzo szerokim.
Zachęcam do poczytania Blizy 🙂
Z definicji słownika Kopalińskiego wynika, że słowo "fetysz oznacza przedmiot lub część przedmiotu – któremu oddaje się cześć boską, któremu nadaje się magiczną moc. Jeśli posiadamy fetysz, to możemy się zbliżyć do tej mocy".

Odpowiedź

Zostaw komentarz