Nastrój szary, jak zawsze o tej porze. Biomet niekorzystny. Słowo „nie” robi zawrotną karierę, a irytacja sięga zenitu. Sprawy błahe urastają do ogromnych rozmiarów, a słońca ciągle brak… Cudowne zaklęcia nie pomagają, uśmiech przybladł. Szukam pocieszenia… Recepty na cudowne rozwiązanie, szczęśliwe zakończenie i sporej dawki śmiechu 🙂 Przez moment mam wątpliwości, ale już wiem. To strzał w dziesiątkę!
„Szczęście pachnące wanilią” Magdaleny Witkiewicz wniosło zapach kawy, waniliowe ciasto i wyjątkowe przeświadczenie, że jutro będzie lepiej 🙂 A każdy koniec może stać się nowym początkiem.
Autorka książki zaprosiła mnie do jednej z gdańskich dzielnic (na Zaspę), gdzie poznałam kobiety, hmm… które dobrze znam. Podobne perturbacje finansowe, smutki, dylematy, po prostu życie.
Żyłam tą historią przez parę dobrych godzin. Porwała mnie wartka akcja, dialogi, zabawne sytuacje. Zaprzyjaźniłam się z Adą i oczami wyobraźni piłam kawę w jej kawiarni, opowiadając o swoich rozterkach. Obudziła się we mnie babska solidarność. Trzymałam kciuki za powodzenie w realizacji planów. Bo każda z bohaterek walczy o swoje prywatne szczęście. Ich życie nie należy do „lukrowanych historii”, a problemy są jak najbardziej realne. Tym samym skłaniają do zastanowienia: czy partnerstwo ma w ogóle rację bytu? a może jest tylko reklamowanym hasłem w poradnikach małżeńskich. Temat macierzyństwa i niezależności kobiet daje do myślenia.
„Specjalistka od szczęśliwych zakończeń” nie rozczarowała mnie. Zadziałała jak najlepsza terapia i sprawiła, że znów uaktywniłam swoje kulinarne pasje. W domu zapachniało ciastem, a oblicze domowników rozjaśnił uśmiech i oddech ulgi, że wszystko wróciło do normy.
Zapraszam do przeczytania recenzji książek Magdaleny Witkiewicz:
Opowieść niewiernej
Zamek z piasku
spotkanie autorskie z Magdaleną Witkiewicz
24 komentarze
Do tej pory czytałam tylko jedną książkę tej autorki i bardzo przypadła mi do gustu. Uwielbiam zapach wanilii, po prostu kocham. Na książkę więc z chęcuą się skuszę.
Te babeczki są wprost urocze. Jestem ciekawa czy ta książka mogłaby posłużyć jako "podręcznik" dla moich klientów marzących o własnej knajpie, bądź kawiarni…
Nie poznałam jeszcze twórczości tej autorki. Okładka i tytuł są smakowite, a i treść wydaje się ciekawa.
Polecam:)
Myślę, że bardziej jako przestroga, no chyba, że maja tak zaradne przyjaciółki jak Ada. Mogą ryzykować w ciemno z każdym biznesem:)
Jeśli lubisz happy-endy, to książka dla Ciebie 🙂
Nie znam tej autorki i nigdy nie słyszałam o tej książce, ale chyba zażyczę ją sobie pod choinkę, bo wydaje się bardzo, bardzo ciepła. Uwielbiam książki gdzie przewija się kulinarny wątek, a tam gdzie jest słodko… czego chcieć więcej? 😉
Wątek pieczenia i dekorowania przewija się gdzieś w tle, ale najważniejsze w tej powieści są relacje międzyludzkie. Budujące jest w niej to, że często możemy liczyć na pomoc innych i przeświadczenie, że z każdej trudnej sytuacji jest wyjście.
Polecam Ci też "Opowieść niewiernej", mądra książka do czytania z drugą połówką.
Nie czytałam żadnej książki tej autorki, może pora to zmienić 🙂
Warto poznać twórczość pisarki zwanej "specjalistką od szczęśliwych zakończeń" .
Pozdrawiam 🙂
Bardzo obiecująca książka z przesłodkim wątkiem w tle – idealna na szaroburość z oknami 🙂 Jak ja bym chciała czasem mieć mnóstwo wolnego czasu na takie zaczytanie się w inspirujących książkach … Przyjdzie czas i na to 🙂 Ciepło pozdrawiam !
Książka inspiruje do zmian – na lepsze 🙂 Polecam na poprawę humoru.
Bardzo lubię książki Magdaleny Witkiewicz. Ta również przypadła mi do gustu 🙂
Nie znałam tej autorki.
A przepis na babeczki wykorzystam na przyjęcie urodzinowe. Dzięki. 😉
A więc jesteśmy fankami pisarki 🙂
Pozdrawiam.
Warto poznać. Autorka pisze lekko o sprawach, które wcale błahe nie są. Daje pozytywnego "kopa", a tego często nam potrzeba 🙂
Też muszę dołączyć do chóru osób, które nie znają twórczości autorki. Nie oznacza to jednak, że nie chcę tego zmienić. Wręcz przeciwnie. Lubię takie słodko-gorzkie historie, a te babeczki z okładki okropnie kuszą. 🙂 Znam pary, u których partnerstwo się sprawdza i sami też staramy się do niego dążyć, chociaż różnie nam to wychodzi. 🙂 Tytuł zapisany.
Myślę, że jeśli ludzie się przyjaźnią i szanują, to partnerstwo jest u nich naturalne. Po prostu lubią pomagać sobie i to jest budujące, i ważne. Jeśli dochodzi do tego wdzięczność, uśmiech, nic więcej nie trzeba. To wszystko i pewnie jeszcze kilka elementów składa się na miłość.
W powieści Witkiewicz granice między tym, co może mężczyzna, a tym, co musi kobieta są fajnie zarysowane, na pewno nie wyolbrzymione. Warto poznać tę historię i czytać wspólnie z partnerem. Poprawi humor i da do myślenia 🙂
Pozdrawiam.
A uratuje wiarę w wiernych mężczyzn, którzy naprawdę kochają, a nie tylko szukają wygodnego układu?
Nie tracę wiary w fajnych i mądrych panów, zresztą Magdalena Witkiewicz w książce też nie 🙂 Całe szczęście!
warto poznać tę życiową "powiastkę", aby się o tym przekonać.
Myślę, że większość mężczyzn chce stworzyć dobrą relację, mądry związek, który jest oparty na miłości i daje poczucie bezpieczeństwa.
Mam zupełnie przeciwne przemyślenia, że większość mężczyzn chce stworzyć łatwą, przyjemną relację, w której nie ma miejsca na problemy i codzienną walkę o uczucia. Pojmowanie miłości przez romantyczne w większości kobiety i racjonalnych zazwyczaj mężczyzn jest diametralnie różne.
Oczywiście, że się różnimy i to jest najciekawsze.
Pod warunkiem, że obie strony tę odmienność szanują, zamiast mieć pretensje…