Dobry film „wprowadza porządek do chaosu, rozsądek do absurdu”. Na pewno, ciekawa historia pomaga odnaleźć sens wśród bezładnych wydarzeń, których doświadczam. Czy to wystarczający powód? Przecież w dzisiejszych czasach mam tyle absorbujących rozrywek – tyle „zabawowych” programów, tyle książek do przeczytania, tyle znajomości, tyle podróży. A jednak…
Kocham kino – jego atmosferę, magię jaką stwarza, przebywanie w ciemnej sali. Ono przemawia do mnie, ma swój, własny język – dialog, muzykę, obraz. A przede wszystkim, wyraża uczucia i myśli, których nie można przedstawić w inny sposób.
Zupełnie inaczej widzi losy filmu Robert Gliński, w dyskusji z Krystyną Weiher, noszącej tytuł „Powrót do kina myśli”. Nastąpi odejście od kina naszpikowanego technologiami, plasującego sie na granicy gier komputerowych i internetu, które jest pozbawione głębszej treści, ideowego przesłania. Uważa, że „w przyszłości kino będzie wyglądało zupełnie odwrotnie. Nadejdzie powrót do tradycji, do czystości gatunkowej. Stanie się tak w wyniku przesytu obecnym chaosem. Nastąpi powrót do kina myśli, gdzie ważna będzie klarowność opowiadania, gdzie istotne będzie poszukiwanie prawdy”. Najważniejsza jest dla Glińskiego rozmowa o wartościach, o człowieku, o sensie życia i śmierci, taka tematyka będzie przyszłością kina, to będzie jego wartość.
Redaktor udowadnia, że „coraz bliższy jest moment, kiedy zabawa może przerodzić się w coś, co bardzo zmieni rzeczywistość. W bardzo wielu jej aspektach. (…) Sprawi, że mało kto będzie chciał mieć cokolwiek wspólnego z prawdziwą zdegenerowaną coraz bardziej, rzeczywistością, przenosząc się całkowicie do sztucznie wykreowanego świata”. Bycie w środku filmu stwarza nieograniczone możliwości kreowania wydarzeń. Już nie autor, nie reżyser pokazuje wybrany przez siebie fragment życia, to widz wymyśla swoją wersję wydarzeń.
Zapraszam do lektury
8 komentarzy
Czas pokaże jak to naprawdę będzie:)
Jestem ciekawa, czy wpływ ten będzie aż tak duży na współczesne kino. Pożyjemy, zobaczymy.
Myślę, że wpływ już jest. Częściej oglądamy filmy ściągnięte z sieci, chętniej oglądane są produkcje naszpikowane efektami specjalnymi, które realizuje się przy pomocy zaawansowanych technik komputerowych, a poza tym bardzo atrakcyjne jest "bycie w środku filmu, które jest przecież istotą technologii(…) Teraz samo autorskie zsubiektywizowane prezentowanie rzeczywistości już nie wystarcza – skoro widz może poruszać się w świecie, do którego się go zaprasza, ma możliwość obejrzenia nie tylko tego, co autor chce pokazać" – czytamy w Blizie.
Wszystko się może zdarzyć 🙂
Lubię kino tradycyjne. Nawet moje dzieciaki jakoś nie szaleją za 3D. Może z filmem będzie jak z książką – powstanie wiele możliwości, a wybór będzie zależał od nas, widzów?
Też mam taką nadzieję. Przyznam, że rzadko chodzę do kina, ale nie oznacza to, że tego nie lubię. Ta rozrywka ma swój niezaprzeczalny urok i w zasadzie każdy film, gdy jest oglądany na dużym ekranie, to wydaje się lepszy.
Ja myślę, że kino/film to jak kiedyś bajki, które czytało się na dobranoc. Tak naprawdę niepotrzebne ale jak dobrze jest usłyszeć, że księżniczka została uratowana.
🙂 Optymistycznie